Mandat nie zawsze konieczny...

Działania strażników terenowych nie zawsze muszą być zakończone mandatem karnym. Czasami wystarczą rozmowa, umowa i ich efekty. A te było widać podczas kontroli zaśmieconych wcześniej terenów m.in. na ul. Księżycowej na Nowym Mieście i Miętowej na Północy.

ul. Księżycowa - grafika artykułu
ul. Księżycowa

Strażnik rejonowy z Nowego Miasta otrzymał zgłoszenie dotyczące składowania odpadów w rejonie ulic Książęcej i Faszynowej. Po przeprowadzonych rozmowach okazało się, że za bałagan na wskazanym terenie odpowiada sam administrator i dzierżawcy, a i osoby prywatne widząc bałagan dokładały jeszcze swoje. Strażnik przeprowadził kontrolę gospodarki komunalnej - pojemniki na odpady, umowy na wywóz śmieci - wszystko się zgadzało. W związku z tym ustalono z osobami odpowiedzialnymi za bałagan termin uprzątnięcia terenu, strażnik poinformował ich także, że w przypadku stwierdzenia kolejnych nieprawidłowości w gospodarce odpadami od razu zostanie skierowany wniosek o ukaranie do Sądu.

Podobna sytuacja miała miejsce na drugim końcu miasta.

Podczas patrolu swojego rejonu z uwagi na dzikie wysypiska śmieci, funkcjonariuszka z Północy stwierdziła zaśmiecony teren wzdłuż ogrodzenia ROD na ul. Miętowej. Po ustaleniu właściciela terenu, którym okazał się Polski Związek Działkowców i skontaktowaniu się już z konkretną osobą ustalono termin posprzątania bałaganu. Po przeprowadzeniu kontroli w ustalonym dniu okazało się, że teren jest czysty, a śmieci trafiły tam, gdzie powinny znaleźć się od razu.

sieci społecznościowe