Mężczyzna (57lat) szukał w Poznaniu swojego siostrzeńca, z którym ponoć w dniu dzisiejszym przyjechał do Poznania z okolic Trzciela. Samochód pozostawili na parkingu w okolicach Starego Rynku.
- Na chwilę oddaliłem się od samochodu i zabłądziłem. Nie mam dokumentów ani pieniędzy...tak relacjonował dyżurnemu to co się wydarzyło. W trakcie rozmowy podawał liczne szczegóły dotyczące spraw, które siostrzeniec miał załatwić w naszym mieście. Był przekonany, że godzinę temu widzieli się, a teraz nie wie jak ma do niego wrócić. Jedyna rzecz jaką posiadał to notatnik z telefonami do rodziny i znajomych. Ale jak pech to pech - kilkadziesiąt prób nawiązania kontaktu nie powiodło się bo nikt nie odbierał telefonu. Strażnicy zabrali mężczyznę do radiowozu i podjęli próbę odnalezienia samochodu, też daremnie. Skontaktowali się z dyżurnym Policji ale tam żadnego zgłoszenia o zaginięciu nie było. W między czasie, z uwagi na dolegliwości na jakie uskarżał się zagubiony, konieczna była pomoc lekarska. Dyżurny po raz kolejny spróbował nawiązać kontakt telefoniczny z rodziną i wreszcie powiodło się. Po kilkunastu minutach w urzędzie pojawił się siostrzeniec, o którym opowiadał mężczyzna. Okazało się, że wuj wyszedł z mieszkania i zniknął ale już w dniu wczorajszym. A to oznaczało, że mężczyzna błąkał się całą noc a rodzina jego poszukiwania prowadziła na własną rękę!!
Tym razem zakończyło się szczęśliwie, ale przy obecnych temperaturach historia ta mogła mieć całkowicie inne zakończenie.
Zima to okres szczególnie niebezpieczny dla osób starszych czy też cierpiących na zaniki pamięci. Warto zaopatrzyć je w krótką informację o znaczących dolegliwościach, przyjmowanych niezbędnych lekach, a przede wszystkim telefonie kontaktowym do najbliższych.