Na miejscu pojawiła się straż pożarna, policja, straż miejska oraz grupa ratownicza z psami tropiącymi.
Mimo, że kamienica przeznaczona jest do rozbiórki i od dawna nikt w niej nie mieszka, zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że w opuszczonych budynkach mogą przebywać osoby bezdomne. Dlatego na miejsce wezwano także ratowników z psami, którzy po przeszukaniu rumowiska ustalili, że nikogo w budynku nie było.
Strażacy podejrzewają, że najprawdopodobniej przyczyną zawalenia się ściany był zły stan techniczny budynku oraz trwające w pobliżu prace budowlane. Nie wykluczone także, że mógł się do tego przyczynić silnie padający deszcz.
Od wczoraj, ze względów bezpieczeństwa, ulicą Krysiewicza nie mogą jeździć samochody. Zakaz ten nie dotyczy pojazdów służby zdrowia dojeżdżających do szpitala dziecięcego. Całodobowe dyżury pełnią tam policjanci i strażnicy miejscy.