Ul. Wielka, godzina 02:35 - strażnicy patrolujący rejon Starego Miasta zainteresowali się karetką pogotowia ratunkowego z włączonymi światłami alarmowymi - przy pojeździe stał zespół ratownictwa medycznego otoczony grupą osób zachowujących się w stosunku do nich agresywnie. Z daleka słychać było krzyki a gesty wskazywały na bezpośrednie zagrożenie dla załogi karetki. Strażnicy natychmiast oddzielili medyków i uspokoili agresywne osoby, po czym wysłuchali obydwie strony - okazało się, że powodem awantury jest bezdomny mężczyzna leżący w pobliskiej bramie kamienicy. Wezwany zespół ratowniczy zdiagnozował przyczynę zasłabnięcia i postanowił udzielić stosownej pomocy. W ocenie ratownika medycznego pacjent nie był w stanie bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia, a zatem nie wymagał przewiezienia do szpitalnego oddziału ratunkowego. Decyzję ratownika usłyszeli stojący obok trzej znajomi leżącego i podnieśli krzyk jakoby załoga karetki odmówiła udzielenia pomocy, bo jest to bezdomny. O tej porze i w bezpośrednim sąsiedztwie nocnych lokali ilość zbulwersowanych i nietrzeźwych osób szybko urosła do kilkunastu.
Strażnicy podjęli z nimi mediację co w efekcie przełożyło się na dopuszczenie zespołu ratownictwa medycznego do pacjenta i niedługo później, ku zdziwieniu i zadowoleniu wszystkich zgromadzonych, mężczyzna wstał i o własnych siłach opuścił ulicę Wielką.