Oględziny zewnętrzne nie potwierdziły obecności zwierzęcia w aucie lecz jego głos faktycznie był słyszalny. Po ustaleniu miejsca zamieszkania właściciela, poproszono go o zejście i otwarcie pojazdu. Zguba odnalazła się w komorze silnika. Nic szczególnego wszak wiele kotów tak czyni.
Lecz....w tym momencie mężczyzna złapał za telefon i przedzwonił do rodziny, od której właśnie przyjechał, a mieszkającej 70 kilometrów od Poznania.
- Czy nie zaginął wam kociak ?
- No właśnie, szukamy go od twojego wyjazdu.
- Nie martwcie się, jest cały i zdrowy - przyjechał do mnie na wakacje.