Historia sterty gruzu zalegającej w lesie, w rejonie ul. Batalionów Chłopskich, miała swój początek w pierwszych dniach lutego. Wtedy też strażnicy otrzymali interwencję dotyczącą składowania gruzu budowlanego w pasie drogowym, bezpośrednio przed jedną z nieruchomości. Funkcjonariusz pouczył właściciela budynku i wyjaśnił mu, jakie zasady obowiązują przy gromadzeniu odpadów budowlanych. W trakcie interwencji właściciel zobowiązał się do umieszczenia gruzu w kontenerze, a następnie w terminie 2 tygodni do legalnego przekazania go np. do gradowiska lub do kruszarni. Po dwóch tygodniach strażnicy otrzymali z tego samego rejonu kolejną interwencję dotyczącą gruzu budowlanego. Tym razem po przybyciu na miejsce przyłapali na gorącym uczynku dwóch mężczyzn, którzy wywozili gruz do pobliskiego lasu. Pod murem trafostacji usypali już stertę odpadów o objętości ok. 1 m³. W trakcie rozmowy okazało się, że jest to ten sam gruz, który zalegał przed budynkiem przy ul. Batalionów Chłopskich.
Tym razem osoby te nie mogły już liczyć na wyrozumiałość strażnika - sprawa znajdzie swój finał przed sądem.