Po przybyciu w wyznaczony rejon napotkani mieszkańcy potwierdzili zgłoszenie. Strażnicy nie musieli długo szukać psa - na przystanku autobusowym przy ul. Piątkowskiej Amstaff zagroził szkolnej wycieczce. Z pewnością sam widok zakrwawionego psa był dla dzieci sporym przeżyciem. Strażnicy postanowili poprzez nawoływanie odwrócić uwagę psa od dzieci i po chwili udało się - Amstaff pobiegł w kierunku wiaduktu przy ul. Juraszów. Tam jednak zaatakował kobietę wyprowadzającą psa na spacer. Strażnik nie namyślając się wykorzystał zainteresowanie agresora innym zwierzęciem i złapał go za obrożę, po czym wykorzystując linę holowniczą przywiązał go do bariery wiaduktu.
Pies został zabrany do schroniska dla zwierząt. W ocenie weterynarza stoczył on walkę z innymi psami o czym świadczyły liczne rany. To właśnie takie przejścia były powodem nadmiernej agresji zwierzęcia, ponieważ w stosunku do ludzi jest on łagodny natomiast wściekle atakuje inne psy. W schronisku okazało się, że pies jest zaczipowany i w ciągu kilku minut poznaliśmy pełne dane psa oraz jego właścicielki.
Ciekawostki o uczestnikach zajścia:
agresywny pies to 5-cio letni Amstaff maści czarno-białej, wabi się Ares;
strażnik Tomasz Szulc , pracuje w SMMP od 1996 r., prywatnie ma bardzo dużego psa rasy Leonberger;
właścicielka odebrała psa oraz wezwanie do stawiennictwa w siedzibie referatu SM Winogrady.