Oznacza to, że już po 7 lipca pozostawione w miejscach publicznych plakaty, mogą być usuwane na koszt właściwego komitetu wyborczego (nie dotyczy to urządzeń przeznaczonych do umieszczania reklam takich jak bilbordy, słupy ogłoszeniowe itp.). Natomiast, plakaty zawieszone na słupach oświetleniowych, barierach oddzielających jezdnię od chodnika, słupach trakcji MPK i innych urządzeniach użytku publicznego, mogą być zdejmowane przez zarządzającego obiektem czy urządzeniem. Koszty ich usuwania pokrywane są z pieniędzy właściwego komitetu (najczęściej są to środki wpłacone przez komitet wyborczy jako kaucja w ramach wzajemnej umowy).
Taka konstrukcja ustawy Ordynacja wyborcza sprawiła, że miesiąc po wyborach mamy czyste miasto. Nieliczne plakaty, które jeszcze pozostały, znajdują się w miejscach mało uczęszczanych a ich usunięcie jest tylko kwestią kilku dni. Strażnicy docierają do nich, wykonują dokumentację opisową i fotograficzną a następnie informują właściwą instytucję (najczęściej jest to ZDM, ENEA, MPK). Po takim sygnale plakaty szybko są zdejmowane.
Warto nadmienić, że w porównaniu do kampanii wyborczych lat 90 - tych, dokonał się w tej materii olbrzymi postęp na rzecz porządku i estetyki miejsc publicznych. Nie ma już plakatów przyklejanych do rozmaitych
urządzeń, natomiast w to miejsce powszechnie stosowane są plakaty zawieszane na płytach pilśniowych - po ich odczepieniu praktycznie nie ma śladu.
Powyborcze porządki
Zobacz również
Nie ma zgody na agresję!
Widoczni po zmroku
Marsz Kejterka