Strażnicy udali się na miejsce. Najczęściej w podobnych przypadkach po dzikach nie ma już śladu, a dokładniej porozrzucane śmieci bytowe lub przeryty ogród. Tym razem na miejscu żerowania pozostał tylko mały prosiak. Locha z niewiadomych przyczyn zostawiła malca bez opieki. Osamotniony nie miał szans na przeżycie. Strażnicy postanowili nie czekać na przybycie właściwych służb - złapali go i przewieźli do siedziby referatu, a o zaistniałej sytuacji powiadomili zgodnie z procedurą WZKiB UMP.Na miejscu czekał już na nich pracownik firmy realizującej sprawy związane ze zwierzętami na terenie miasta Zabrał prosię w dalszą podróż - początkowo miał trafić do Stacji Badawczej Polskiego Związku Łowieckiego w Czempiniu, ale ostatecznie został wypuszczony w pobliżu stada dzików poza granicami miasta.
*******************************************
Rocznie mieszkańcy zgłaszają dyżurnym straży miejskiej ok. 2 tys. interwencji w sprawach dotyczących zwierząt dzikich i egzotycznych. W zdecydowanej większości zgłoszenia te dotyczą zagrożeń stwarzanych przez dziki ale na terenie Poznania pojawiają się także sarny, jelenie, jenoty, kuny i wiele innych.
Więcej o dzikach w mieście - tutaj