Mieszkaniec Poznania do przeprowadzki wynajął firmę transportową. W opuszczonym mieszkaniu pozostały tylko zbędne przedmioty, które miały trafić do jednego z gratowisk. Pracownicy przenoszący meble zaproponowali, że zajmą się śmietniskiem i dostarczą je do punktu gromadzenia odpadów problemowych. Za wykonanie usługi otrzymali 200 zł. Niestety śmieci trafiły do lasu a pieniądze do ich kieszeni. Krok po kroku strażnik dotarł do nieuczciwych pracowników i nakazał im posprzątanie porzuconych odpadów, dostarczenie ich do gratowiska i z paragonem zaprosił ich do siedziby straży. Pracownicy firmy wysypisko posprzątali i przekazali potwierdzenie strażnikowi. Skrupulatny i dociekliwy funkcjonariusz sprawdził czy zaśmiecone miejsca zostało dobrze posprzątane. W trakcie re-kontroli stwierdził jednak, że śmieci leżą dalej. Okazało się, że nieuczciwi przewoźnicy byli w tym przypadku bardzo uczciwi..... lecz pomylili stworzone przez siebie wysypiska. Ponowna rozmowa z nimi pozwoliła na ustalenie, że uczynili to nie pierwszy raz. Przyznali się do trzeciego wysypiska, o którym strażnik wcześniej nie wiedział. Ostatecznie posprzątali wszystkie porzucone odpady, pokryli koszty przyjęcia ich do gratowiska w wysokości ok. 60 zł i zostali ukarani mandatami po 500 zł każdy.
Do trzech razy sztuka
Zobacz również
Nie ma zgody na agresję!
Widoczni po zmroku
Marsz Kejterka